Bo swędzą...



Średnio raz na dobę czuję w nich jakieś mrowienie, oczy zaczynają szukać czegoś w domu, usiąść na ... nie mogę - no coś muszę zrobić. Ale to nie może być tak, że się jedną rzeczą zajmę na dłużej, dajmy na to na miesiąc, nie daj Boże cały rok :) To muszą być rzeczy ciągle nowe, najlepiej niezwiązane z sobą, żeby trzeba było szukać nowych narzędzi, przydasiów i innych drobiazgów. Kieszeń jeszcze tę moją chorobę wytrzymuje, ale jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zmienić mieszkanko na dom albo jakiś magazyn wynająć :P

wtorek, 15 stycznia 2013

Wielka robota

Dzisiaj robótkowo, ale w wielkim formacie. Ostatnich 5 dni spędziłam na produkcji dekoracji na przedstawienie jasełkowe. Wycinanie to był pikuś, potem musiałam fruwać pod sufitem, żeby to wszystko zawiesić a z moim lekkim lękiem wysokości... No, ale wyszło :) moim zdaniem nieźle :D A Waszym?






3 komentarze:

  1. Super, musiałaś się nieźle napracować ;o)

    OdpowiedzUsuń
  2. Basia - super!! rewelacja. No kochana masz talent

    OdpowiedzUsuń