Bo swędzą...



Średnio raz na dobę czuję w nich jakieś mrowienie, oczy zaczynają szukać czegoś w domu, usiąść na ... nie mogę - no coś muszę zrobić. Ale to nie może być tak, że się jedną rzeczą zajmę na dłużej, dajmy na to na miesiąc, nie daj Boże cały rok :) To muszą być rzeczy ciągle nowe, najlepiej niezwiązane z sobą, żeby trzeba było szukać nowych narzędzi, przydasiów i innych drobiazgów. Kieszeń jeszcze tę moją chorobę wytrzymuje, ale jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zmienić mieszkanko na dom albo jakiś magazyn wynająć :P
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL u Hanulka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAL u Hanulka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 września 2013

Hanulkowy wrzesień.

Tym razem się wyrobiłam :) Pościk króciutki, tylko na temat wrześniowego obrazka.
Starszaczka, gdy go zobaczyła, od razu rzuciła: o, szkołę haftujesz. No w życiu bym się nie domyśliła, ale po namyśle i przyjrzeniu się doszłam do wniosku, że może być szkoła. Może być?





A teraz szybko do października, żebym już więcej opóźnień nie miała.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Piegucha ma rację :)

Ufoki jednak należy dobijać, więc na ostatni wakacyjny wyjazd zabrałam jedynie kalendarz LK i pojechałam z mocnym postanowieniem wykończenia go. Udało mi się częściowo. Najpierw zrobiłam maj i dokończyłam sierpień.







Potem nadszedł czas na wrzesień, żeby sobie nie robić następnych tyłów. Prezentacja pierwszego września, zgodnie z zasadami zabawy.
Tutaj wszystkie cztery, które są gotowe (oprócz września oczywiście).


Brakuje jeszcze marca, kwietnia, czerwca i lipca. Marzec będzie następny, już nawet zaczęłam :)


Nadgoniłam niedużo, bo w międzyczasie udało mi się czegoś nauczyć. W następnym poście pokażę efekty, będą spore, jak na mnie :D

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Lutowe serce

Już jest :) Brakuje mu tylko guziczków, ale z tamborka zeszło. Jeszcze się zastanowię, czy to będą guziczki, czy coś innego. 
A tak wygląda, jeszcze naciągnięte :)







Krzyżyki coraz równiejsze :) chociaż brzydale też się jeszcze zdarzają :P

poniedziałek, 14 stycznia 2013

SAL-e

Najpierw ten Hanulkowy.

Ramka Februarego wyszyła się źle, pół miało krzyżyki w prawo, pół w lewo. Efekt ułatwiania sobie życia i obracania tamborka w czasie pracy. Musiałam tę jedną połówkę spruć i wyszyć od nowa. Na dzisiaj mam tyle walentynkowego lutego:





Ale haftuje mi się jakoś przyjemniej niż Januarego :)

SAL u Pelasi obnażył moje braki w niteczkach. Wydrukowałam wzór, wzięłam pudełka z nićmi i okazało się, że sporo brakuje. 


Nie, żebym narzekała, bo będę musiała odwiedzić mój ukochany sklep :) ale wybrać się trzeba, a u mnie nasypało śniegu i wychodzić się nie chce.
Na tej liście jest sporo więcej numerków, bo mam w planach jeden niespodziankowy projekt, ale na razie nie mogę o nim pisać, bo ten, kto ma go dostać, podgląda :)

sobota, 5 stycznia 2013

Nareszcie po świętach...

No trochę mi zeszło...

Zamieszanie przedświąteczno-poświąteczne sprawiło, że na blogowanie nie było czasu. Na szczęście udało się coś tam porobić. Przede wszystkim skończyłam SAL-owy styczeń z kalendarza Lizzie Kate. Bałwanek wygląda tak:


Jestem z niego tak średnio zadowolona :/ Jak to jest, że na jednej robótce krzyżyki się pięknie układają a w innej wychodzą paskudy??? Guziczek przyszyłam jeden, bo wydaje mi się, że ten malutki, który mam i tak jest wieeelki :) No nic to, pierwsze koty za płoty. Przygotowałam już niteczki i kanwę na luty i zabieram się do pracy.



W grudniu powstały dwie karczochowe choineczki, jakieś 20 cm wysokości.




Oprawiłam też wyhaftowanego wcześniej ptaszka, którego pokazywałam tutaj. Na nim właśnie krzyżyki wyszły o niebo lepiej niż te bałwaniaste :P



Teraz wisi na firance w pokoju.

Na koniec jeszcze moja pierwsza krzyżykowa robótka odnaleziona gdzieś w szafie. Ta też wyszła nieźle :)






To na tyle dzisiaj. Idę rozdzielić dzieci, bo się biją...

wtorek, 4 grudnia 2012

SAL u Hanulka - January cz.2

No to pojechałam :) Mam ostatnio tyle energii do pracy, że codziennie coś robię robótkowego. Nawet Fizzy Moon poszedł sporo do przodu (efekty w następnym poście). A dzisiaj ciąg dalszy stycznia - napis i część szalika bałwanka.


Na zbliżeniu widać małego kapelucha - w końcówce szalika. No ale trudno, za późno zauważyłam, że się ta nitka nie ta ułożyła, grrrr... Dalej będzie lepiej :)



niedziela, 2 grudnia 2012

SAL u Hanulka - January cz.1

Miałam dzisiaj roboczy dzień: pranie, sprzątanie, przestawianie mebli u Małej w pokoju. Maila ze wzorkiem odebrałam w tak zwanym międzyczasie, westchnęłam (z braku czasu) i poszłam dalej do pracy :) Ale wieczorem usiadłam, godzina jeszcze młoda była - wydrukowałam wzorek, wyjęłam nici, kanwę i zaczęłam :)

 

Troszkę szczegółów technicznych:
* kanwa - 16ct DMC, nie wiem, co to za kolor, ale lekko kremowa,
* nici - oczywiście DMC :)
* tamborek - z czeluści szafy, plastikowy, ale to ostatni raz, bardzo nie lubię plastiku.

Nie mogłam siedzieć długo, bo kręgosłup ostatnio mi dokucza, ale coś jednak powstało:


I z bliska...



Wszystko już leży zapakowane, oczywiście do mojej torby (nadal mi się pyszczek śmieje na jej widok). Jutro niedziela, więc może w czasie popołudniowej drzemki Małej coś uda mi się pchnąć do przodu :)

Dobranoc :D