Bo swędzą...



Średnio raz na dobę czuję w nich jakieś mrowienie, oczy zaczynają szukać czegoś w domu, usiąść na ... nie mogę - no coś muszę zrobić. Ale to nie może być tak, że się jedną rzeczą zajmę na dłużej, dajmy na to na miesiąc, nie daj Boże cały rok :) To muszą być rzeczy ciągle nowe, najlepiej niezwiązane z sobą, żeby trzeba było szukać nowych narzędzi, przydasiów i innych drobiazgów. Kieszeń jeszcze tę moją chorobę wytrzymuje, ale jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zmienić mieszkanko na dom albo jakiś magazyn wynająć :P

wtorek, 3 września 2013

Hanulkowy wrzesień.

Tym razem się wyrobiłam :) Pościk króciutki, tylko na temat wrześniowego obrazka.
Starszaczka, gdy go zobaczyła, od razu rzuciła: o, szkołę haftujesz. No w życiu bym się nie domyśliła, ale po namyśle i przyjrzeniu się doszłam do wniosku, że może być szkoła. Może być?





A teraz szybko do października, żebym już więcej opóźnień nie miała.

2 komentarze: